WWOOFing – wolontariat na farmach organicznych

O co chodzi?

WWOOF – z angielskiego World Wide Opportunities on Organic Farms. To międzynarodowa sieć gromadząca osoby zajmujące się rolnictwem organicznym. Możesz być albo gospodarzem farmy, sadu warzywniaka, etc, albo wolontariuszem, który chce pomóc w pracy na roli czy w oborze 😉 WWOOF podzielony jest na oddziały narodowe, tak więc można być na przykład członkiem WWOOF Francja albo Polska. Za członkostwo płaci się roczną składkę, w przypadku Francji jest to 25 EUR od osoby albo 30 za dwie – przydatne jeśli podróżuje się ze znajomym albo partnerem!

Każdy gospodarz jest zobowiązany zapewnić wolontariuszom w zamian za pracę wikt i opierunek, jednak szczegóły się różnią – może to być namiot, a może to być pokój w domu gospodarza. Po opłaceniu składki można od razu szukać miejsca które nam odpowiada, i jeśli gospodarz ma wolne miejsca w wybranym przez nas terminie, to możemy planować wyjazd!

Dlaczego to zrobiłam?

Na pewno ktoś pomyśli – szaleństwo! Pracować na polu, za darmo, i traktować to jako wakacje?

A jednak! Wychowałam się na wsi, jednak od dobrych paru lat prowadzę życie mieszczucha. Przez całe dnie siedzę przed komputerem, a jedyna zieleń jaką widzę to plastikowy kwiatek na oknie. Jest to dla mnie dość męczące, bo najchętniej zamieszkałabym na leśnej polanie, najlepiej w górach. Co więcej, interesuję się tym, co jem. Dlatego też WWOOFing wydał mi się stworzony dla mnie.

Jak to zrobiłam?

Na początku lutego 2016 opłaciliśmy z G. członkostwo w WWOOF Francja. Francja, jako spory kraj, ma dużo ofert, było więc w czym wybierać! Dodatkowo, chcieliśmy pojechać w góry, aby przy okazji popodziwiać widoki i mieć możliwość zwiedzania okolic.

Z początku myślałam, że fajnie by było jechać na farmę zajmującą sie hodowlą kóz i wyrobem serów – w końcu zjeść własnoręcznie zrobiony ser to musi być całkie niezłe doświadczenie! Ostatecznie jednak postawilismy na potagers – warzywniaki, z uprawą warzyw na grządkach i w szklarniach. Ważnym warunkiem była dla nas możliwość zapoznania się z technikami upraw – nie chcieliśmy być jedynie darmową siłą roboczą od kopania.

Otoczona fasolką

Po paru wieczorach szukania ’gospodarza idealnego’ zdecydowaliśmy się wysłać maila do miejsca w… Szwajcarii. Warzywniak był położony tuż przy granicy, więc jego gospodarz podpiął go pod WWOOF Francja. I był to bardzo dobry wybór z jego strony, bo inaczej nie pokusilibyśmy się o szukanie farmy w najdroższej okolicy w Europie 🙂 Gdy dostaliśmy odpowiedź, wiedzieliśmy, że to miejsce to strzał w dziesiątkę: położone między górami a jeziorem Genewskim, a gospodarz oczekiwał od nas pracy jedynie do obiadu – całe popołudnia były dla nas! Pozostało zatem zabukować bilety do Genewy i czekać do sierpnia.

Typowy widoczek – winnica z jeziorem Genewskim w tle

Gdy w końcu dotarliśmy na miejsce, powitał nas gospodarz, Jeremie, i inni wolonariusze (z USA, Francji i Hiszpanii). Zajmowali się przygotowaniem cotygodniowych koszyków z warzywami, które następnie były rozwożone po klientach. W następnych dniach i my byliśmy zaangażowani w całą operację, jednak najważniejsza była oczywiście praca w ogrodzie. W zależności od dnia, było to na przykład zbieranie ogórków, przycinanie pomidorów, albo odchwaszczanie. Nie były to trudne zadania, ale dzięki nim nauczyłam się, jak rozpoznawać dojrzałe warzywa 😉 Jeremie był daleki od przymuszania nas do pracy – chociaż zaczynaliśmy dość wcześnie, bo o 7, to o 10 mieliśmy godzinną przerwę na drugie śniadanie, a już około 13 kończyliśmy dzień pracy obiadem.

Warzywa z ogrodu, a jeżyny z krzaczka za płotem!

Co do jedzenia – mieliśmy najsmaczniejsze warzywa na świece! Co najmniej 5 rodzajów pomidorów, bakłażany, fasolka, itp, itd, wszystko bez umiarkowania. Oprócz tego, Jeremie co tydzień pytał nas co chcemy ze sklepu – mogliśmy wybrać wszystko oprócz mięsa i alkoholu, oczywiście w granicach rozsądku 😉

Popołudniami albo leniuchowaliśmy z książką w słońcu, albo zwiedzaliśmy okolicę. Chadzaliśmy też na plażę nad jeziorem Genewskim – woda była w sam raz ciepła do kąpania! Weekendy mieliśmy za to w całości wolne. Poświęciliśmy je na bardziej intensywne chodzenie po górach i zwiedzanie Genewy. Załapaliśmy się też na godzinny (tak, godzinny!) pokaz fajerwerków z okazji święta Genewy. No cóź, kto bogatemu zabroni 😉

A w wolnym czasie – na szlaku!

Podsumowanie

WOOFing to idealny sposób na wakacje dla osób, które chcą pozwiedzać świat i zrobić coś dobrego, a wszystko to tanim kosztem. Gdyby nie WWOOF, nie mogłabym spędzić 2 tygodni w Szwajcarii za 350 euro (a ta suma i tak uwzględnia parę rozpustnych wizyt w miejscowej cukierni i drogi bilet lotniczy). Nie jest to za to najlepszy wybór dla tych, którzy chcą leżeć do góry brzuchem nad basenem!

Chętnie powtórzę taki wyjazd, w zeszły weekend wykupiłam kartę członkowską w WWOOF Belgia 🙂

Potrzebne przygotowanie: znajomość angielskiego i/lub języka używanego w danym państwie, w miarę dobra kondycja
Czas trwania: dwa tygodnie (+ przygotowanie przed wyjazdem)
Koszt: 30 EUR za kartę członka dla 2 osób, 200 EUR za przelot i 150 EUR za cały pobyt od osoby

Przydatne linki:

WWOOF International

WWOOF Francja

WWOOF Polska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *