Manifest Odłączonej + Lista Zamienników Scrollowania

Nie pisałam przez ostatni czas na blogu, jednak nie oznacza to, że nie było mnie w internetach. Wręcz przeciwnie, tak jak zazwyczaj spędzałam tyle czasu online, że czasami nie miałam czasu na robienie czegokolwiek innego.

W każdej wolnej chwili (a czasem i niekoniecznie wolnej) jest hop, szybkie sprawdzenie co nowego w świecie. Instagram, wiadomości, agregator blogów kulinarnych – po prostu muszę wejść na jakąkolwiek stronę żeby… A no właśnie! Po co to robię? Żeby dowiedzieć się czegoś nowego? Żeby mieć poczucie natychmiastowej gratyfikacji ? Żeby poprokrastynować? Żeby mieć poczucie, że coś zrobiłam, no bo TYLE się nascrollowałam?

Cokolwiek by to nie było, mam dość. Parę tygodni temu, po jednej bardzo intensywnej sesji na Instagramie, tak bardzo wkurzyłam się na siebie, że usunęłam konto – i faktycznie, przez parę dni spędzałam mniej czasu z komórką przyklejoną do ręki. Ale już po chwili znalazłam nowe źródło natychmiastowej gratyfikacji – serwisy newsowe. Mogłabym usprawiedliwić moją namiętność do czytania o tym, co się dzieje w Polsce i na świecie tym, że: 1) nie mieszkam w Polsce, a chcę być na bieżąco; 2) G. jest Anglikiem, a sytuacja w Wielkiej Brytanii jest obecnie więcej niż ciekawa; 3) w mojej pracy muszę wiedzieć o co znów wszyscy się kłócą w UE. Ale czy usprawiedliwia to sprawdzanie wiadomości co 5 minut i czytanie również newsów typu ‚zabili go i uciekł’, albo nie daj boże – ‚Influencerka Ola Nowak pokazuje tyłek na samochodzie’?!??

No chyba niekoniecznie! Tęsknię za czasami, gdy źródłem informacji było czytanie gazet (plus ewentualne wieczorne wiadomości) a komórki nie miały internetu. Gdy nie było serwisów newsowych z ich wszystkimi ‚na żywo’ i ‚pilne’. Nie mówiąc już o social media – czy na serio siedzenie na Instagramie lub YouTubie daje nam jakiekolwiek korzyści? (Oczywiście zakładając, że nie jest się influencerką Olą lub inną Jessicą. Jako osoba, która nie lubi ani pozować do zdjęć ani ich robić myślę, że moje szanse na taką karierę są niestety marne) Wiem, że nie odwrócę Wisły kijem, i nie mogę po prostu odciąć internetu. Ale jak najbardziej mogę ograniczyć! Uknułam zatem:

Krótki Manifest Odłączonej

  1. Najważniejsze wiadomości nie uciekną przez parę godzin. A wręcz odwrotnie, może odsieje się trochę clickbajtów i tanich sensacji. Jeśli już musisz to zrobić, to poczekaj do wieczora albo rana i zrób sobie jedno posiedzenie z wiadomościami czy social media.
  2. Nie musisz sprawdzać komórki co chwilę. Jeśli wydarzy się coś na miarę 9/11, i tak się dowiesz – w 2001 roku zadzwoniła (i to na telefon STACJONARNY) do mnie koleżanka z klasy obwieszczając, że jest wojna w USA.
  3. W social mediach tak naprawdę nikogo nie obchodzisz, jeśli już to jesteś tylko lajkiem lub komentarzem, a twoje życie nie stanie się lepsze po dojściu do końca newsfeedu.
  4. Zamiast polegać na natychmiastowej gratyfikacji z komórki, skup się na tym, co w dłuższej perspektywie będzie fajniejsze – satysfakcja z przeczytanej książki, spalone kalorie z treningu, duma z nauczenia się czegoś nowego, itp, itd. Im bardziej przyzwyczaisz się do ciągłego dostępu do szybkiej przyjemności, tym ciężej będzie z tym skończyć!
  5. Gdy ciągle scrollujesz, nie masz czasu pomyśleć co by tu zrobić ze swoim życiem. Z jednej strony fajnie odreagować, ale sprawia to, że tkwisz w miejscu. Zajmij się sobą, a nie Dodą.
  6. Znajdź alternatywę dla internetu: patrz Aneks.

Aneks:
Lista Zamienników Scrollowania

Na zamienniki wybrałam zajęcia które podobnie jak sprawdzanie komórki nie wymagają wielkiego wysiłku umysłowego. Pisanie ’poucz się języka obcego’ jest fajne w teorii, ale w praktyce czasem po prostu nie chcemy się wysilać 😉

W domu:

1. Obetnij/pomaluj paznokcie
2. Weź prysznic
3. Zrób maseczkę na twarz (niby głównie dla kobiet, ale i niejednemu mężczyźnie by się przydało!)
4. Zaplanuj weekend
5. Zrób listę zakupów (czy to spożywczych, czy też np. odzieżowych – ja często mam tak, że idę do sklepu bo wiem, że wyglądam jak lump, ale potem nie wiem czego tak naprawdę potrzebuję i ostatecznie mam 5 sukienek i żadnej porządnej bluzy)
6. Podlej kwiaty
7. Zrób sobie coś do picia (nawodnienie to podstawa!)

W pracy:

1. Przejdź się po biurze
2. Wyjrzyj przez okno
3. Przeczesz włosy
4. Napij się czegoś
5. Porozmawiaj z kolegą/koleżanką
6. Porozciągaj się
7. Zrób porządek na biurku 😉

Na mieście

1. Dyskretnie poobserwuj ludzi w tramwaju/autobusie/metrze
2. Podobnie – obserwuj świat

Oczywiście lista jest zupełnie przykładowa, ale pisząc w 30-stopniowym upale byłam w stanie wymyślić tylko tyle punktów 🙂

No to co, przekonałam kogoś do odłączenia? 🙂

3 thoughts on “Manifest Odłączonej + Lista Zamienników Scrollowania”

  1. Niesamowite, że social media pochłonęły nas tak bardzo, że musimy robić sobie socialowy detox. Ja mam taki patent, że wyznaczam sobie godziny do „bywania” i zadania do wykonania. Fajny wpis 🙂

Dodaj komentarz