Dlaczego chodzę po górach?

Bo tam czuję, że czasem może jest jakiś powód do życia. Z jednej strony wszystkie problemy giną w porównaniu z olbrzymem gór. Z drugiej, skoro już się na nie wdrapałam, i są takie piękne, to może warto zrobić i inne rzeczy i podziwiać rezultaty?

A zaczęło się tak…

Skłamałabym mówiąc, że odkryłam magię gór znienacka. Po raz pierwszy zobaczyłam coś innego niż nizinną Wielkopolskę w wieku niecałych 8 lat. Rodzice zabrali mnie do Karpacza w pamiętne lato ’97 roku, gdy to pół Polski walczyło z powodzią tysiąclecia (no cóż, wakacje były zaplanowane w zimie, szkoda było nie rezygnować!). Nie wiem czy to z tego powodu, ale Karpacz był prawie zupełnie pusty. I to jest to, co zapamiętałam z wyjazdu – puste szlaki, dość deszczowo i mgliście. Rozczarowanie? Wręcz przeciwnie! Wspinanie się przez Kocioł Łomniczki we mgle to jedno z doświadczeń które wspominam najlepiej – tajemniczo, trochę groźnie, no i kabanosy z bułką w Strzesze Akademickiej smakowały po tym najlepiej na świecie 🙂

Międzygórze – jak widać mgła towarzyszy mi w górach często!

 

Zjeździłam z moimi rodzicami Sudety dość dogłębnie. Z innych wyjazdów bardzo dobrze wspominam Międzygórze w Kotlinie Kłodzkiej – trochę na końcu świata, bez wielkiego ‚zaplecza turystycznego’. Jedynie parę restauracji z klimatem z poprzedniej epoki i kelnerką panią Irenką. Było to jednak 9 lat temu, więc mam trochę obaw, że zarówno Karpacz, jak i Międzygórze już nie są takie same. Nie ukrywam, że jestem z grupy kiedyś-było-lepiej. Bardzo lubię stare drewniane schroniska i pozdrawianie mijanych turystów, nie lubię za to ‚chamskiej góralskiej muzyki’. Z tego powodu nigdy nie pojechałam w Tatry – obawiam się komercji i kobiet zdobywających Giewont w japonkach…

Powrót po latach!

W gruncie rzeczy przez całe studia nie pojechałam w góry ani razu. Teraz, gdy o tym myślę, to wydaje mi się to zupełnie niezrozumiałe. Przecież studia to świetny czas na górskie wyprawy! No ale cóż, nie cofnę się w czasie (mogę co najwyżej zacząć kolejne studia 😉 ). Na szczęście ponad 2 lata temu natknęłam się na G., który za młodu chodził dużo więcej po górach niż ja. I tak powoli zakiełkowała w nas myśl by zacząć łazikowanie od nowa. Mogłoby się wydawać, że nie mamy na to dużo opcji w najbliższej okolicy. A to dlatego, że mieszkamy w Belgii, która nie słynie z bycia centrum alpinizmu, prawda?

Góry w Belgii?

A jednak! Ardeny, chociaż to bardziej sielskie pagórki niż majestatyczne szczyty, świetnie nadają się na weekendowe wypady. 20 km w słoneczną niedzielę pozwala przewietrzyć głowę i rozruszać nogi, no i przygotować formę na większe górki 🙂 Chciałabym przygotować osobny wpis na temat najlepszych miejsc na wycieczki po Ardenach, więc teraz tylko zobrazuje o czym mowa:

Ardeny w październiku!

Apetyt na więcej

Jak to mówią, apetyt rośnie w miarę jedzenia. W zeszłym roku udało mi się wdrapać na 2 góry w Szwajcarii i Słowenii, które same w sobie nie były wyjątkowo wysokie, ale wokół nich rozpościerał się widok na Alpy, a to jak wiadomo już całkiem poważna liga. Razem z G. postanowiliśmy, że 2017 musi upłynąć pod znakiem łazikowania. I chociaż w poprzednim roku napatrzyliśmy się na Alpy, tak w tym roku zdecydowaliśmy się wybrać w… Pireneje i na Kaukaz 🙂 Pireneje są już zabukowane, Kaukaz – prawie. I nie mogę się już doczekać!

Słowenia – kompozycja podobna do poprzedniego zdjęcia, tylko w tle coś urosło 😉

No to dlaczego to wszystko?

Więc po co tak się regularnie męczę, a chcę nawet i jeszcze bardziej?

  • Bo wdrapanie na szczyt i podziwianie widoków daje ogromną satysfakcję
  • Bo jestem typem samotnika, a w górach wciąż prościej o ciszę i spokój
  • Bo uwielbiam przyrodę i dzięki przebywaniu wokół niej czuję się lepiej
  • Bo uważam, że wędrówki górskie to świetny sposób na utrzymanie kondycji
  • Bo jest tyle różnych gór do wdrapania na świecie!
  • Bo nic nie smakuje lepiej niż kanapka z widokiem po horyzont 🙂

Lunch z widokiem na Mont Blanc – to lubię!

12 thoughts on “Dlaczego chodzę po górach?

  • Mnie akurat nie trzeba namawiać do chodzenia po górach – uwielbiam je, a pokochałam już w dzieciństwie. Teraz góry odwiedzam góry wspólnie z Mężem i Synem 🙂

    • Widzę, że jesteś ze Szczecina, więc wyjazd w góry to pewnie kiedyś była prawdziwa wyprawa, tak jak dla mnie podróż nad morze (i wiem wiem, Szczecin nie leży nad morzem 😉 ) 🙂

  • Z tą kanapką to całkowicie muszę się zgodzić! Ja z kolei w żadnym wypadku nie jestem typem samotnika, ale też lubię się czasami wybrać w góry. Można ię trochę uspokoić i zapomnieć o problemach, ogólnie wyłączyć się. Nie mam okazji często „łazikować”, ale nie ze względu, że jestem typem placka, który lubi leżeć ciągle na plaży:D (chociaż lubię też czasami), ale dlatego, że zazwyczaj z moim Kubą wybieramy wycieczki nastawione ne zwiedzanie i poznawanie nowych miejsc, głównie miast, czy krain 🙂 Ale jak byliśmy na Azorach to mieliśmy okazję troszkę pochodzić po górach innych niż nasze polskie!
    Super, że czekają Cię w tym roku takie 2 wypady w góry. Jestem przekonana, ż ebędzie super! Pozdrawiam serdecznie!

    • Ja lubię leżeć plackiem, ale tak przez 2 dni, potem już mnie nosi 😉 Chętnie wybrałabym się na Azory, to taki nietypowy kierunek (zwłaszcza na chodzenie po górach!).

  • Ja z rodzicami złaziłam akurat Karkonosze. Mam tam rodzinę, więc każde ferie i wakacje spędzałam w Szklarskiej Porębie i Piechowicach. Uwielbiam te miejsca! Nie pamiętam do końca wyjazdu w Tatry, bo byłam mała, ale na zdjęciach dzielnie chodzimy z bratem po dolinach 🙂 W Beskidach mieszkaliśmy w Chatce pod Potrójną, gdzie nie było prysznica, ale wszystkie te wyjazdy wspominam naprawdę świetnie. Góry są magiczne!

    • Przypomniałaś mi, że też byłam kiedyś w Beskidach, w Mładej Horze. Spaliśmy w schronisku PTTK które przypominało trochę tę Chatkę o której piszesz. Niestety już nie działa, ale do dzisiaj pamiętam trochę dziwnego gospodarza 😉

  • My też uwielbiamy góry! Niestety ubolewam, że w po większości szlaków górskich w Polsce nie można chodzić z psem (tzn.buuu całe Tatry odpadają i teraz Karkonosze wprowadzają nowe obostrzenia) ale na szczęście udało się nam być ze Snupim i na Kaukazie w Gruzji i w Alpach Szwajcarskich.
    Gdzie się na Kaukaz wybieracie?

  • A ja chodzę w góry, żeby się cieszyć życiem 😉 Uwielbiam chodzić po szlakach.
    Właśnie wróciłam z gór Harzu. I mimo że pogoda taka sobie, to i tak było pięknie. W górach zawsze jest pięknie, prawda?
    O.

    • O, to ciekawe, mój były chłopak studiował w Clausthal-Zellerfeld więc pare razy tam byłam, ale zawsze było zimno, no i chłopak nie był zainteresowany wędrówkami. Nic dziwnego, że jest już były 😉

  • Ja w dzieciństwie chodziłam z rodzicami po Beskidach. Bardzo miło wspominam tamte czasy. Mój mąż nie do końca jest typem wędrowca, woli prowadzić samochód, a mnie chyba brakuje zapału do organizowania wędrówek. Ale mam plan na ten sezon żeby jednak zacząć, organizuję już towarzystwo, sprawdzam trasy i mam nadzieję połknąć tego bakcyla na nowo.

    • Powodzenia, bo to zajęcie dobre i dla ducha i dla ciała 🙂 I mam nadzieję, że męża jeszcze uda Ci się przeciągnąć na właściwą stronę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *